niedziela, 7 października 2018

Tak

jakoś zapachniało latem na początku października,sprawiła to moja nareszcie skończona praca hafciarska. Poduszka w maki-ile to czasu czekała ,żebym postawiła na kanwie ostatnie półkrzyżyki-powiem , że trwało to kilka lat. Była to praca , którą postanowiłam robić na wyjazdach, bo wtedy niby dużo czasu i tak jeździła ze mną, ale w końcu wylądowała na dnie szuflady. A teraz w trakcie małego remontu odkryłam ja i postanowiłam,że teraz albo znowu o niej zapomnę. i jest.




A tak wyglądały moje maki ogrodowe





Pozdrawiam wszystkich zagladających do mnie

7 komentarzy:

  1. Lucynko cudowne maki prawie jak te Twoje z ogrodu.
    Wiadomo zywe kwiaty zawsze najpiękniejsze.
    Pozdrawiam cieplutko 😀 Lucynko

    OdpowiedzUsuń
  2. Ale piękne. U mnie dziś też maki, a zdjęcia kwitnących zrobiłam dzisiaj.

    OdpowiedzUsuń
  3. Cudne i te ogrodowe i te haftowane...Pozdrawiam pa...

    OdpowiedzUsuń
  4. Cudowny makowy ogród w Twoim niesamowitym wykonaniu!

    OdpowiedzUsuń
  5. Lucy , poduszka makowa wyszła rewelacyjnie . Maki to taki pięny motyw , i możesz nacieszyć się nimi w ogrodzie. Pozdrawiam cieplutko.

    OdpowiedzUsuń
  6. Najważniejsze, że praca ukończona. Czasem coś czeka na lata by wreszcie nastąpił szczęsliwy finał...

    OdpowiedzUsuń
  7. Haft piękny i pracochłonny, więc tym bardziej podziwiam. Mam też kilka takich rzeczy, zaczętych i czekających na ukończenie, ale też takie ukończone- odkryte na nowo i do poprawki.....Pozdrawiam gorąco:)

    OdpowiedzUsuń